KOSMICZNY PLUSK

środa, 18 kwietnia 2012

SŁYNNY LUB CO WAŻNIEJSZE PRZYZWOITY

         
  Jeden raz

Otrząsnąć się z życia
złamać prawa boskie
przeniknąć w myśl błogą
odrzucić pstrą troskę.

Złapać przeznaczenie
wypełnić przestrzenie
zamknąć czas w komórce
odkurzyć marzenie.

Uwolnić się z więzów poprawnej kultury
zamówić talerzyk gotowanej bzdury
doprawić go szczyptą ludzkiego spełnienia
podzielić się z bratem w chwili uniesienia
i przegryźć na sucho oceanem z baśni
zapisać w pamięci jak smakuje jaśmin.

Podciągnąć kotwicę człowieczej natury
wzbić się w przestrzeń błogą
 ponad czarne chmury
i lecieć tak sobie bez końca do końca
ukłonić się gwiazdom
uśmiechnąć do słońca 
...i zasnąć...




Nie poddam mych myśli opinii jurora 
Mam gdzieś jego mądrość
Niech sam wpierw podoła.

wtorek, 17 kwietnia 2012

W Obie Strony

Podróż

Bez początku i bez końca podróż mam odbywać
Bez poczucia czasu w głosie,... nie chcę się odzywać.
Chcę przewidzieć, zaplanować, przeżyć,posiąść, podarować.
Zwykle nie wiem gdzie i po co?
...muszę spekulować...

Zabrać pragnę ważne sprawy, zapomniane słowa
Porwać wszystkie me marzenia...
...aż mnie boli głowa...
Dodatkowo na kompana życie chcę zaprosić
By po drodze pomagało wszystkie trudy znosić.

I tak z wolna przemierzając zakamarki świadomości,
Krzyczeć, Płakać, Kochać, Żalić ,
Śmiać się, Wzruszać, Złościć.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

GDZIEŚ KIEDYŚ JAKOŚ

                      
 Szczęście

Znalazłszy w pamięci złotą myśl na szczęście
Tuliłem łapczywie, by się śniła we śnie.
Karmiłem bez przerwy Inną, obojętną
Poiłem kolorem, wizją nieco mętną
Chciałem by została, by została ze mną.
Lecz nie posłuchała, uleciała w sedno.

Pytałem lekarza, drwala i chłopczyka
Pytałem garncarza, kolegę, rolnika.
Pytałem bez końca, bez końca szukałem...
Dopiero po latach w końcu zrozumiałem...

Inspirujący powiew wiatru
Roztańczoną tęczą świeżości naturalnej
Pobudza machinę skomplikowaną wielce
Do działań prostych lecz czasem skutecznych pozytywnie.
Jego dotyk największym sprzymierzeńcem losu człowieka czującego
Treścią współistnienia i pozytywnym wrażeniem.
Smak choć nie istnieje 
Karmi zmysły doskonale boską świeżością swej zawartości.
Szum zaś muzyką jest najpiękniejszą...
PIĘKNIEJSZEJ NIE ZNAM...



niedziela, 15 kwietnia 2012

WSZYSTKO SIĘ STAJE JEDNAKOWO WAŻNE I JEDNAKOWO NIEWAŻNE

             
   Tylko raz


Grając z życiem w karty czasu
Grając ostro w zdarzeń kości
Grając z sobą w jedną podróż
podróż do nicości...

Grając z życiem w myśl zbłąkaną
Grając czasem mezzo piano
Grając tępo w grę próżności
wieczność zagmatwaną.

Płyną myśli, czas, marzenia,
Płyną słowa i wspomnienia.
Płyną wszystkie doświadczenia...
czy bez sensu?
bez znaczenia?

A gdy gra dobiegnie końca
widzisz tylko koniec końca.
I czy z tarczą czy na tarczy
Jedna gra niech ci wystarczy.

KARYKATURALNA POSTAĆ masy bezrozumnej
wgniata myśl ŚWIADOMĄ 
w zadeptane chodniki
SZLAKÓW NIESKOŃCZONYCH I BEZSENSOWNYCH

Gdy nie pójdę gdzie chcę iść to gdy idę już mnie nie ma

                
     WOLNOŚĆ (I)

Pomysł na własny kawałek świata
chowam głęboko w dziurawej kieszeni.
Boję się cywilizowanego bata,
jak od narodzin boją się buszmeni.

Bo trudno w dzisiejszych czasach zrozumieć
słowo, co na wszystkich ustach gości.
Nie wiesz mężczyzno,kobieto,staruszku?
Ja też nie znam smaku ze słowa wolności.



  WOLNOŚĆ (II)

W życiu bywam pedantyczny
w głowie raczej chaotyczny.
Lecz z chaosu myśli masa,
ułożona w pewną całość
daje mi poczucie szczęścia...
...wolność niebywałą





 Altruistyczna plaga przekory
 mknąc przez satelitarny przekaz wyobraźni,
 wciska w synapsy rtęciowe strzały
 niechybnie godząc w gór wodospady
 i aspirując do miana DOSKONAŁOŚCI ZIEMSKIEJ OBŁUDY... 


    
                

KIEDY BĘDZIESZ MARTWY TO NA DOBRE.





    KRYSZTAŁ

Arktyczna nimfa marzenia tuli,
owija płaszczem swojego cienia.
Mrozi na kamień w białej koszuli
resztki barwnego uniesienia.

Roztacza wokół stagnacji błogiej
czarną kurtynę kresu istnienia.
Rozrywa myśli na cząstki płodne,
zatruwa,gardzi,zazdrości,zmienia.

Lecz wiedz wędrowcze co z nosem w chmurach
rozwijasz skrzydła jak ptak ciernisty.
Z zatrutą wizją nic już nie wskórasz.
Chcesz być szczęśliwy, musisz być czysty.


MASOŃSKIE nurty dwulicowości nieskrępowanej,
NAMASZCZAJĄ ZMYSŁY NIEWINNEJ ISTOTY,
odciskając piętno nieprzejednane
WYPIĘTRZAJĄCO strukturowanej MYŚLI
poszukującej rozumu wszelakiego.
    

PODRÓŻ WYMARZONA

Chcę

Głaszcząc źrenicą ścian głuchych taflę
podążam w nicość jak myśl zagubiona.
Wgniatam się w próżnię, odpadam, gasnę,
rzucam swe członki otchłani w ramiona.

Chcę uciec wszędzie, nigdzie i zawsze,
chcę się odnaleźć, wrócić, pokonać.
Chcę coś zrozumieć, dotknąć, coś zatrzeć,
stopić w rozsądku krzyk co mnie woła.

Dotrzeć do sedna i zrozumienia,
poczuć, rozpalić, przyjąć i oddać.
Być pełnią życia, spokojem, ciszą,
harmonią, szczęściem, cząsteczką koła.

NAJŻARTOBLIWIEJ zaprawę prawiący zatrzask
WTŁOCZONY SINUSOIDALNIE,
rozpościera wdzięki nieczyste ,
PRZEPOCZWARZAJĄC ramię rozpaczy
W absurdalną myśl KOPALNIANYCH SKRZATÓW,
zapatrzonych w wystawy domów towarowych.

sobota, 14 kwietnia 2012

TAK CZY INACZEJ...




   CYWILIZACYJNE ŚMIECI

Zmiażdżoną masę myśli niestrawionych
zanurzam w otchłań nocy bezrozumnej.
Gdzie rydwan czasu żadnej nie dogoni,
pozostawiając ciszę w chwili nudnej.

I tak obdarty z szumu śmieci różnych,
budzę się nagi  jak posąg do nieba.
Lecz stan ten utrzymać potrafię przez chwilę,
bo nowe odpadki zalegną gdzie trzeba.

I będą zabijać mnie we mnie powoli,
zasypią w układzie me najdroższe myśli.
I tak będzie umysł umierał powoli,
przyjmując bezbronnie to co mówią wszyscy.

Aż kiedyś u kresu tułaczki bez końca,
zapragnę posiedzieć na kamieniu polnym.
Poczuć znów siebie, poczuć wiatr we włosach
i z ostatnim wdechem pobyć chwilę wolnym...
i zasnąć.

***

Wplątany w zakamarki reklamy
gniję, od środka zdegustowany.

***


KONTROWERSYJNOŚĆ AMBICJI ukrytych,
Anatomicznie miażdżąc ROZSĄDEK,
DEWALUUJE reinkarnacyjną frazę
jestestwa PUBLICZNOŚCI nieobliczalnej,
mnożąc zarazę WIELCE służebną urojonym transformacjom
CIAŁ STAŁYCH,
PRZYSPARZAJĄC indukcyjności MAGNETYZMOWI dokonanemu.

piątek, 13 kwietnia 2012

Czasem coś napiszę bo jestem człowiekiem...

  Milczenie

Skrzypiące milczenie boskiej zawieruchy
Blednie w ogniu nocy w ciszę doskonałą.
Zwiewa piasek z rąk rozgrzanych
Zwiewa przeszłość zagmatwaną.

Mknąc w nieznane z bliska
Staje ramię w ramię z głuszą,
Przemierzając myśli bezkres
Nuci pieśń niesłuszną.

A gdy w chmurze próżni zagrzmi twa niewinność,
Kiedy w trzasku ciszy rozpęta się prawość,
Grad pochwał cię dorwie,dopadnie,rozszarpie...
I zlepi z twych szczątków zjawiskową całość.



STRUKTURALNA ergonomia architektonicznej NOMENKLATURY
TOTALITARNIE modyfikuje kompatybilnością spójności ABSTRAKCYJNEJ
ALTERNATYWNE substraty irracjonalnego ZAWIROWANIA
                     CHWIEJNEJ podświadomości.

Nie trzymam niczyjej strony bo nikt nie trzyma mojej

 ***

Molekularna istota umysłu
mknąc przez mgławicę rozmyślań bez końca
wiotczeje w kwestii marzeń Księżycowych,
rzuca się to w otchłań, to w objęcia słońca.

A transgeniczne rozterki pachołka,
który paradoks z oczu swych wyciska,
stają się poświatą wewnątrz gór zamglonych,
detronizującą ochłapy z półmiska.

***




....IDIOTYCZNA, CZYSTA POSTAĆ, WCHŁANIAJĄC
    NIETUZINKOWY WYTRYSK INFORMACJI,
    KONFABULUJĄC Z JAŚMINOWĄ ZJAWĄ,
    DOSTRZEGA IRONICZNĄ GRZECZNOŚĆ WSZECH CZASÓW, 
    ROZPOSTARTĄ WEWNĄTRZ NIEOKIEŁZNANEJ KRAINY KRADZIONEJ ENERGII,
    PRZEISTOCZONEJ W RUCHOMY LABIRYNT,
    DRAŻNIĄCYCH UCHO TRZASKÓW,
    PĘDZĄCYCH ZWOJAMI SKORODOWANEJ ŚCIEŻKI ZDROWIA....

Bezgwiezdny zimowy zmierzch



***
  
Superboliczną parafrazą słów,
sunęły sanie w bezmiar Oceanów.
A gdy na kraniec dopłynęły już,
zrzuciły balast niecodziennych snów.

Dryfując ścierały giętkiej piasku tafli
nadęte pancerze przeszłej demokracji.
A na sinym niebie niewidzialnej mafii
huczały rozdarte upiory prowokacji.

                    




....KLAUSTROFOBIA egzotycznej konsolidacji
PERTRAKTUJĄC z nicości niebytem doskonałym,
POPULISTYCZNIE niweczy orientalizm ziemskiej komunikacji,
TOPIĄC ironiczną beznadzieję zmysłów.