CYWILIZACYJNE ŚMIECI
Zmiażdżoną masę myśli niestrawionych
zanurzam w otchłań nocy bezrozumnej.
Gdzie rydwan czasu żadnej nie dogoni,
pozostawiając ciszę w chwili nudnej.
I tak obdarty z szumu śmieci różnych,
budzę się nagi jak posąg do nieba.
Lecz stan ten utrzymać potrafię przez chwilę,
bo nowe odpadki zalegną gdzie trzeba.
I będą zabijać mnie we mnie powoli,
zasypią w układzie me najdroższe myśli.
I tak będzie umysł umierał powoli,
przyjmując bezbronnie to co mówią wszyscy.
Aż kiedyś u kresu tułaczki bez końca,
zapragnę posiedzieć na kamieniu polnym.
Poczuć znów siebie, poczuć wiatr we włosach
i z ostatnim wdechem pobyć chwilę wolnym...
i zasnąć.
***
Wplątany w zakamarki reklamy
gniję, od środka zdegustowany.
***
KONTROWERSYJNOŚĆ AMBICJI ukrytych,
Anatomicznie miażdżąc ROZSĄDEK,
DEWALUUJE reinkarnacyjną frazę
jestestwa PUBLICZNOŚCI nieobliczalnej,
mnożąc zarazę WIELCE służebną urojonym transformacjom
CIAŁ STAŁYCH,
PRZYSPARZAJĄC indukcyjności MAGNETYZMOWI dokonanemu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz